27 lipca 2026

154. Dwie zabawy w jednym poście

 Żeby mi czasu nie zabrakło od razu dziś pokazuję prace jakie powstały do pozostałych dwóch zabaw w lipcu, czyli do Małych Dekoracji oraz Nici, nitki i niteczki.

Jako pierwsza (zgodnie z alfabetem) zabawa Małe Dekoracje u Splocika. Wytyczne na lipiec to(jestem trochę leniwa i kopiuję wytyczne i kopiują się tak jak jest na blogu🙈):
1. Cytat:
"Najcenniejszych rzeczy w życiu nie nabywa się za pieniądze". - Albert Einstein 

2. Kolor - lawendowy i wiśniowy

3. Dowolna praca - dekoracja mała, duża lub element dekoracyjny ze wskazaniem jego przeznaczenia. 


Wybrałam kolor wiśniowy (choć jest on bardziej czereśniowy) na górze 1 i na 8 oraz myślę, że po prostu jest to też dekoracja. Kartka powstała na szybko, sama zrobiłam też kopertę. Mieliśmy iść tylko na obiad z okazji 50tki kolegi, a On przy okazji stwierdził, że to także z okazji 18 Syna (ech zagmatwana rodzinna historia), więc na szybko machnęłam kartkę na prośbę Siostry i wzór także Ona wybrała 😉

Kolaż wszystkich prac dla Splocika i banerek


********
Drugą zabawą jest Nici, nitki i niteczki u Anette, galeria czerwcowa tu, wytyczne na lipiec tu.


Wiem, wiem nie pokazuje się nie wyprasowanych prac. Ale muszle mnie pokonały, a już te backstiche to mnie załamały. Jak zwykle na wzorku wszystko pięknie, ładnie, a jak robisz to... zaczynasz samemu kombinować, by jakoś to wyglądało. Chciałam osobną pracę zrobić, a ciągnęła się w nieskończoność. Mam plan wykorzystać haft do pudełka na zakładki, ale tradycyjnie zabieram się za to jak pies do jeża i nie wiem kiedy je zrobię. 

Kolaż prac oraz banerek


Tymczasem to tyle, do następnego napisania,
J.
 





20 lipca 2026

153. Postępy w polnej drodze, część II

 Dziś przedstawię moje postępy z UFOKa. Wyszywałam około tygodnia, potem wzięłam się za muszle do Anette, myślałam, że szybciej się z nimi uporam, ale nadal je haftuję...


Po lewej stan na koniec czerwca, po lewej po jakimś tygodniu, półtora wyszywania. Dopiero dziś zrobiłam zdjęcia, bo wiecie... wakacje=brak szkoły=zapewnianie rozrywek 😉Jak wspominałam wyszywam kolumnami, bo tak mi łatwiej. Mam nadzieję, że wkrótce skończe muszle i znowu trochę się wezmę za ten obraz. Ale też muszę zabrać się za letnią zakładkę, bo jeszcze wyjazd wakacyjny nas czeka. Na szczęście pingwinki się znalazły - wsadziłam je pod książki, by je dokleić, ale kilka razy tam zaglądałam i chyba się do dołu książki przyczepiły, że ich nie widziałam  🙈Najważniejsze, że się znalazły.


Pozdrawiam,
J.

13 lipca 2026

152. Choinka 2026, lipiec

 I znów kolejny tydzień przeleciał. Siedziałam teraz na UFOKiem Polna Droga, ale dziś przychodzę z zawieszką na zabawę Choinka. UFOK całkiem nieźle (odpukać) mi idzie, wyszywam kolumna po kolumnie dany kolor, bo inaczej bym się zamotała. Postaram się w tym tygodniu pokazać dotychczasowe efekty. Teraz postanowiłam zrobić krótką przerwę, by wyszyć wzorek do Anette, żeby w końcu 1 wzorem nie obskakiwać wszystkich zabaw 😉

Tymczasem przedstawię zawieszkę, a czerwcowe prace są tu.



Zawieszka z kolekcji bombek od Igiełki, które swego czasu dostałam w prezencie od Siostry. Taki dziś półcień, że kolory wyszły przekłamane. Zaczęłam wzorek chyba w zeszłym roku, później trafiłam pingwinki i dopiero jakiś czas temu go dokończyłam i obrobiłam. Po lewej stronie wszystkie wyszyte przeze mnie bombki. Pierwszy pies z fioletową wstążką trafił do Siostry, później zaczęłam wyszywać od pierwszego wzoru. Niestety pierwszy wzór wysłałam Ciotce (bo Ona mi przysłała swoje kokardkowe bombki), bo kończyłam go po tym jak nam auto rozwalili i nie chciałam mieć przykrych wspomnień.  Ale myślę, że tę bombkę też wyszyję na sam koniec, no i oczywiście pieska dla nas także. Tymczasem jestem w panice, bo zgubiłam ostatnie dwa pingwinki 😟które już były naklejone na tekturkę. No gdzieś je wsadziłam i zapomniałam gdzie. Oczywiście w moim mniemaniu wówczas to było idealne miejsce, że na pewno nie zapomnę i niestety zapomniałam... Dobrze, że do końca sierpnia jest sporo czasu.

Jeszcze kolaż wszystkich prac do zabawy Choinka i banerek zabawy



Pozdrawiam serdecznie,
J.

07 lipca 2026

151. Moje książki, II kwartał

Nastał lipiec, więc czas na podsumowanie książkowego kwartału. Udało mi się przeczytać 7 książek, czyli 2 mniej niż w zeszłym kwartale. Poniżej zestawienie (okładki pochodzą ze strony lubimyczytac.pl bo chyba nie wspomniałam nigdy o tym 🙈):


pierwszą przeczytaną w tym kwartale książką była biografia fińskiego skoczka narciarskiego - Janne Ahonena. Umęczyłam się, bo jest to totalnie "poskakana" historia czego nie lubię. Dla mnie biografia czy autobiografia powinna układać się chronologicznie, a nie trochę tego i tamtego, a potem znów zwrot do dzieciństwa. Czasem odnosiłam wrażenie, że tłumacz nie ogarniał... No i siłą rzeczy ciągnęło się to jak flaki z olejem.









Kolejną książką w zestawieniu jest "Skąd wyleciało to ciało?" Małgorzaty Starosty. Przyznaję ze wstydem, że pierwsza część mi się nie spodobała, uważałam, że połączenie kryminału, czarnej komedii i Lebensborn nie pasuje. Ale potem stwierdziłam, że czytało się dobrze, było śmiesznie, a kolejne części tylko to potwierdzają. Szalona historyczka Linda i patomorfolog Jeremi wyjechali na konferencję naukową mając nadzieję, na odpoczynek od różnych zwłok, na które ciągle się natykają... Niestety, jak to bywa i ich przypadku, na nadziei się skończyło.
Tak mi się ta seria podoba, że boję się sięgnąć po inne książki Autorki, by się nie zawieść








Wprawdzie w e-booku była inna okładka, ale to mały szczegół. Pierwszy raz mialam do czynienia z Autorką. Opowiada o malym miasteczku Kowary z 1948roku i różnych jego tajemnicach tych najnowszych i tych nie aż tak odległych. Rozwiązać je próbuje lekarz, który został tu skierowany do pracy, a że przez ostatnie 3 lata był w więzieniu to jeszcze nie do końca orientuje się, jak teraz wygląda świat. Końcówka zostawiła we mnie lekki niedosyt, generalnie dobrze się czytało.











"Jak oni komentują?!" Tomasza Gawędzkiego to lektura łatwa, przyjemne i zabawna. O różnych wpadkach naszych komentatorów sportowych. Sporą część już znałam, ale jeśli chcecie się pośmiać to polecam.














Trzecia książka Janka Świtały. Ciężka, poruszająca, którą mogliby przeczytać nasi cudowni zbawcy służby zdrowia! Bo tak naprawdę o służbie zdrowia najwięcej wiedzą ci, którzy są na tzw. pierwszej linii, czyli właśnie ratownicy medyczni.
















Pierwsza z dwóch książek, które dostałam na Dzień Matki (właściwie to sama kupiłam, ale dal mi je Syn :)) Piąta część karkonoskiej serii. Znowu świetnie napisana i zbudowana fabuła, już myślałam, że dobrze wytypowałam sprawcę, ale niestety.... Tym razem podczas rajdu pieszego z okazji 900-lecia Jeleniej Góry zaginęło 3 mężczyzn - przyjaciół, w tym syn znanego karkonoskiego przewodnika Bronisława Kowalewskiego. Następuje totalne załamanie pogody, a do schroniska dociera jeden z zagubionych, jest przerażony i zupełnie nie potrafi wyjaśnić, gdzie jest 2 jego kolegów. Na pomoc, oprócz GOPRu wyrusza także Maksymilian Rajczakowski...






Ostatnią książką (nie, nie prezentowa) jest "Eksponat" Katarzyny Puzyńskiej. Podobno nowa seria, o Klementynie Kopp z kryminalnej serii o Lipowie. Łopanie! Już dawno tak mnie książka nie wymęczyła! I jeśli tak mają wyglądać kolejne części to ja się nawet za nie nie biorę.Emerytowana policjantka wyjechała do Ameryki i tam trafia do dziwnego miasteczka Last Stop i przy okazji znajduje z obcą dziewczyną na plaży zwłoki. Później z tą dziewczyną- biegaczką,  trafia na wyspę, na której odbędzie się nocny bieg. No dla mnie mega naciągane i nieprzekonujące.









Tymczasem tyle, miłego oddechu od upałów,
J.


PS. Igor zwyciężył w konkursie na zabawkę z recyklingu w KTM. Bardzo się cieszymy.