06 marca 2026

131. Polna droga - UFOK, część I

 Tak jak sobie obiecałam w końcu zasiadłam do mojego UFOKa (jeszcze jest drugi). Choć to taki średni UFOK, bo go odłożyłam dla PP, typowy leży od kilku lat w szafie, w pudełku 🤪😉. Wyszywałam go od poniedziałku i już dziś mi się nie chce, więc wzięłam sie za posta:

Po lewej stronie - od tylu zaczynałam, po prawej tyle przybyło. Może niezbyt imponująca ilość, ale się staram. W ogóle ten tamborek jest beznadziejny (pomijam że plastik) - ciężko się zakłada kanwę, kręcę i kręcę, a słabo się naciąga - koszmar. A poniżej zdjęcie wzoru:

tak jak wspominałam - psiejsko czarodziejsko ten haft jest większy niż PP 😂 
Doszłam do wniosku, że jeśli się przymuszam to lepiej chwilowo odpuścić i wrócić z werwą. 

W planach mam wykończyć zakładkę, zabrać się za zająca, a jeszcze zapisałam się do haftowania z Coricamo w KTM, szczegóły tu

A kolejnym planem, który zacznę zaraz to zapisanie numerów wzorów z gazet coricamo do excela, bo obawiam się, że kiedyś kupię wzór, który mam
 A z coricamo mi odpisali, że - nie mogą na stronie zamieścić informacji, w której gazetce był jakiś wzór.
Ale nie pytajcie czemu nie, chyba na zasadzie nie, bo nie... 
W grudniu brałam udział SALu to okazało się teraz, ze te piękne zawieszki miałam w gazetce i to mnie przymusiło, by zrobić rozpiskę. Mimo że mam "spis treści" to jednak w komputerze będę mogła po numerze wyszukać, czy dany wzór mam, bo patrzenie na wydruki czasem się nie udaje ;) A po co mam wydawać kasę i na gazetę i na wzór...

Dobra to się pożaliłam, teraz jeszcze wiosenne zdjęcie:

z przodu, w kwadratowej doniczce zaczął rosnąć chyba dziwaczek. On był posiany rok temu, ale jakoś nie rósł czy coś, Mąż dosadził tam frezje, które potem porosły i dziwaczka ściął przy ziemi. Przed mrozami zabrał donice z frezjami do domu, a dziwaczek zaczął wyrastać, a że zrobił się duży to dał go na stół, do światła. Z tyłu widzicie obciętą kawę. Z miesiąc temu obcięliśmy ją i posadziliśmy do nowej ziemi. Okazało się, że żadnych robaków w starej ziemi nie było, stara ziemia nie śmierdziała grzybem, więc nadal nie wiemy dlaczego liście brązowieją. Może teraz po zmianie ziemi odbije i będzie rosnąć normalnie. A muszki wszelakie jak latały tak latają, bo widzę je na lepach, które są w różnych doniczkach w domu.
Wczoraj przycięliśmy róże na balkonie, a w weekend (oby) będziemy wyciągać z kartonów, rozkopczykowywać i przesadzać w nową ziemię. Chyba w końcu wiosna ;)

Wiosennie pozdrawiam,
J.

1 komentarz:

  1. Jeśli widzisz robaczki to też musiały być jajeczka w doniczce z kawą, haft polny to kolos ale cudowny, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń