Tę różę dostałam na moje urodziny, jakoś pod koniec października, czy w połowie listopada. Tak, tak, już nie pamiętam kiedy robiłam urodziny. To już ten wiek nastał 🤪 Po przesadzeniu do doniczki tak pięknie zakwitła na Dzień Kobiet 😊 A niedawno trafiła do ziemi, (prawie) pod balkonem. Forsycja jest cała żółta i nasze róże też już przycięte i te w ziemi i na balkonie. Nawet Młody cały dzień nam pomagał, chyba już dojrzał 😉 U mnie wciąż Border Collie, a potem PP i szczerze? To już baaaardzo mam ochotę na coś innego... Ale muszę uważać, co mówię, bo ostatnio dumałam nad małą odskocznią od PP to mi kolejny pieseł wskoczył... Tak bardzo chciałabym to skończyć, bo oprócz innych haftów (wiadomo!) czekają mnie też inne wyzwania. Np wycieczkownik- zaczęty w zeszłym roku, a ciągle opisy w telefonie, a tu nowy rok, nowe wycieczki. W dodatku ciągle (od...dawna, bardzo dawna) mam w planie coś na kształt BJ gdzie bym zapisywała kiedy jaki pokój malowalismy, u kogo święta w danym roku itp. I miałam zeszyt nawet stworzony, ale doszłam do wniosku, że urodziny i adresy mam zapisane w segregatorze i zawsze do segregatora mogę coś dołożyć... A że przydało by mi się miejsce, w którym zapisywałabym interesujace mnie książki to już nie wspomnę nawet. Póki co mam stary kalendarz Męża, w którym miałam pisać "ba brudno" recenzje, ale poki co chce te 2 hafty ukończyć. I teraz mam nadzieję, że los ze mnie nie zakpi odnośnie moich planów... bo podobno wystarczy o nich wspomnieć, by wszystko szlag trafił. A żeby nie kończyć tak pesymistycznie zdjęcie kocura, który leżał sobie przy drodze, lekko się podniósł jak z Młodym przyszliśmy go sfotografować:
Taki dość puchaty 🙂 Może to taki kot, który czmycha w świat jak tylko wiosna nastaje... A żeby było śmieszniej, w zeszłym roku w tym samym miejscu siedział jak sfinks czarny kot. Tylko obserwował świat lekko ruszając głową. To chyba jakieś kocie miejsce 😉
Pozdrawiam ciepło,
J.
J.