14 stycznia 2026

122. Czytelnictwo 2025

 Uhh zabieram się za to jak pies do jeża :) Ale też chciałam 1 rzecz dokończyć, a co się z tym postem wiąże. Ale o tym na końcu. Jak wiecie, zeszły rok pędziłam by skończyć PP i mało innych rzeczy pokazywałam, a książek w ogóle. W tym roku podsumowywać będę co kwartał, bo po roku tego dużo. Wyszło, że przeczytałam 52 książki (większość e-booków). Przeczytane mam też pół ksiażki ("Historyczne archiwum X") na Legimi (ale potem już nie zdążyłam do biblioteki po kod, a niedawno dostałam na urodziny półroczny dostęp do empik.go [żeby nie było to nie reklama, po prostu do tych platform miałam dostęp w bibliotece i korzystam]) i około pół papierowej książki "Siostry z Powstania". Dobra, bo mi przydługi wstęp wyszedł, książki nie są wg kolejności czytania. 
[Kolaże z programu canva, też mi sie nie podobają :( ]


Jak wspominałam nie raz bardzo lubię książki Sławomira Kopra. Czyta się je szybko i przyjemnie, Autor nie przynudza (z wyjątkiem jednej jak do tej pory ;)). Można się dowiedzieć ciekawych rzeczy, a przede wszystkim wyciągnąć własne wnioski.












Serię tych kryminałów (póki co przeczytałam 3) poleciła mi moja Siostra. Ogólnie są to fajne kryminały, choć dość wolno się rozkręcają. W dodatku zapisałam sobie po przeczytaniu trzeciego tomu, że odnoszę wrażenie, że jest to cykl ich 4 przeciwko całemu światu. 4 głównych bohaterów ma pomysł na śledztwo, podejrzanego, a wszyscy zwierzchnicy robią im pod górkę i nie poznali się na ich geniuszu... A już mega mnie zirytowały opisy bohaterów- że przystojni, że mają jędrne ciało, a to kompletnie niczego do fabuły nie wniosło! Są jeszcze 3 części, ale jakoś od wiosny (zeszłej) nie mogę się zmobilizować do reszty.







Kolejne książki to biografie. Choć książka o Łukaszu Piszczku jest z pogranicza biografii i psychologii i mnie osobiście zawiodła, bo są tam wątki biograficzne, owszem, ale wypowiedzi psychologa powtarzają się. Książka o kolarzu Ulrichu to z kolei kolumbryna napakowana nazwiskami i takimi szczególikami, że strasznie ciężko mi się to czytało. Przynajmniej na początku, potem jakoś poszło. W zeszłym roku (albo wcześniej?) czytałam biografię Włodzimierza Szaranowicza, więc nie mogłam pominąć biografii drugiego z kultowych komentatorów sportowych. W obu przypadkach się nie zawiodłam książki się czyta przyjemnie. Buffon... zawsze podziwiałam tego bramkarza (tak, uwielbiam piłkę nożną), w ogóle jakoś bardzo lubię bramkarzy, sama nie wiem czemu. Więc jak nadarzyła się okazja, by przeczytać biografię to od razu praktycznie się za nią zabrałam.

Wybaczcie, ze nie o wszystkim szczegółowo piszę, ale nie zawsze sobie notowałam no i teraz są efekty...


Te kryminały poleciła mi Ciocia Męża i Siostra. Dostałam je w prezencie urodzinowym. Tym razem się nie zawiodłam. Naprawdę przyjemnie się czyta (i mega szybko). Nie ma czegoś takiego, że akcja nagle odwraca się o 180 stopni, wszystkie wątki są przedstawione i nie ma takiego zdziwienia w trakcie czytania - a skąd bohater to wytrzasnął? Czasami mam wrażenie, że w kryminałach pewne wątki są pomijane, ze bohaterowie nad nimi w myślach debatują, łączą z innymi sprawami, a Czytelnik nie ma takich informacji. Qrde nie wiem czy to dobrze wyjaśniłam... W każdym razie ta seria jest naprawdę warta przeczytania. Nawet Szwagierka, która chodzi prawie spać z kurami, zarwała noc dla którejś części :)




Na te książki trafiłam totalnie przypadkiem. Zaczęłam od "Zadziornej Baronówny" pierwszego tomu serii W Dolinie Narwi. Przyznam, że tytuł mnie zaintrygował, sprawdziłam oceny i zaczęłam czytać i jak widzicie książki tej Autorki mnie wciągnęły. Pierwsze pięć (choć kolejność sprawdźcie) opowiadają inną historię, ale splecione są one losami rodzinnymi. Akcja dzieje się w XIX wieku i choć bohaterami są osoby klasy wyższej (czasem zubożalej) to są to osoby dostrzegające problemy niższych warstw społecznych, którym starają się pomóc. Oprócz romansów, które rozkwitają na koniec bohaterowie przeżywają różne niespodziewane przygody.
Kolejna seria to Dworek nad Biebrzą i są to opowieści o 3 braciach (każdy tom o jednym). Podobnie jak W Dolinie Narwi bohaterowie przeżywają romanse i muszą rozwikłać zagadki. Jest tu tajemnica wiecznej młodości, zaginionego kandydata na męża, tajemniczy posag częściowo ukradziony, problemy ludzi z wystąpieniami publicznymi przez co uważani byli oni za osoby chore psychicznie... 
Ostatnią przeczytaną przeze mnie serią jest Córki hrabiny, wiąże się ona z poprzednią, bo są to siostry tych 3 braci. Właściwie to 2 z nich są przybranymi braćmi... Tutaj mamy do czynienia ze skarbem Wielkiej Ordy, a każdy tom opowiada historię z perspektywy innej siostry, jednak w każdej książce jest coś więcej dodane. Wszystkie się super czyta i jeszcze przede mną 2 serie po 2 książki i inne tej Autorki.


Książkę "Wojenne Siostry" poleciła mi Teściowa (a Jej chyba Jej córka). Opowieść jest o siostrach - bliźniaczkach, które zakładają się o to która znajdzie taką miłość, dla której warto zginąć? Obie Siostry są kompletnie różne - jedna jest pronazistowska, druga wręcz przeciwnie, a jednak los potrafi im spłatać totalnego psikusa...
Tak bardzo spodobała mi się ta książka, że znalazłam inne książki Autorki i przeczytałam "Ostatni z listy", który okazał się historią miłości dwójki osób, o których jest wspomniane w książce "Wojenne Siostry" i parę wątków z niej tu się pojawia. Ostatnią dotychczas przeczytaną książką tej Autorki jest "Za maską wroga". Tutaj też mamy do czynienia z nazistami i trudną miłością... Ech zdecydowanie muszę robić jakieś notatki :)





2 reportaże Piotra Jaconia o trudnym temacie transpłciowości.











  
2 ostatnie książki o rodzinie Stoltmanów z Kaszub. Całość rozpoczyna się jeszcze przed I Wojną Światową i ciągnie się aż do czasów PRL. Początkowo mamy nestorów rodu - Pelagię i Bernarda oraz ich 5 dzieci. Stopniowo dzieci zakładają rodziny, które powiększają się (co niektórzy krytykują). Przez całość przewija się wątek morderstwa nestora. Bardzo dużym plusem jest to, że książki czytało mi się ekspresowo, zawsze byłam zdziwiona, że to już koniec. Dodatkowo Autorka za każdym razem kończy tak, że człowiek nie może doczekać się dalszego ciągu (z wyjątkiem ostatniej części, która skończyła się jakby historia się urwała). Jedynym minusem według mnie jest to, że na tę rodzinę spadają wszystkie możliwe nieszczęścia - wojny, obozy, roboty przymusowe, kalectwa, śmierć dzieci, nieślubne dzieci... No jakoś tego za dużo nawet jak na jedną wielopokoleniową rodzinę.










    Świetna książka o kobiecie, która będąc wykształconą chemiczką nie może pracować w swoim zawodzie, bo jest kobietą. A żeby utrzymać dziecko zgłosiła się do pracy w kulinarnym programie telewizyjnym...









"After Auschwitz" to książka przyrodniej siostry Anne Frank. Choć początkowo były koleżankami z podwórka to po wojnie ojciec Anne i matka Evy związali się i działali wspólnie wpierw by wydać dziennik Anne Frank a potem działając w fundacji.






 Dziennikarz Jason Jones w środku nocy zgłasza na policję zaginięcie żony, Sandry. Robi to dopiero trzy godziny po tym, jak po powrocie do domu zastaje tylko córeczkę – samą – choć wie, że żona nigdy nie zostawiłaby jej bez opieki. Jason nie zachowuje się jednak jak zrozpaczony mąż, nie rwie się do poszukiwania Sandry, w żaden sposób nie ułatwia policji śledztwa. Wręcz przeciwnie ¬ usiłuje usuwać dowody i nie dopuszcza do przesłuchania córki. (opis z lubimyczytac.pl) 
Średnio utkwiła mi ta książka w pamięci, z tego co kojarzę to fabuła okazała się dla mnie dziwna.




Jak dla mnie najnudniejsza książka tej Autorki. Namęczyłam się okrutnie czytając ją mimo, że nie była szczególnie gruba. Są ciekawsze pozycje tej Autorki.








Kilkuletni chłopiec jest świadkiem samobójstwa człowieka powiązanego z mafią. Zwraca się o pomoc do prawniczki, która też swoje przeszła w życiu. Jak u Grishama - książka związana ze światem prawniczym, ale fajnie się czyta.









Sympatyczna książka, w której Maciej Orłoś i Marek Sierocki przedstawiają kulisy Teleexpresu - jak powstał, jak się rozwijał, kulisy, wywiady, osoby, które współtoworzyły. Mimo że już nie oglądam (albo sporadycznie u Teściów) ze względu na Syna, bo nie oszukujmy się wiadomości głownie przedstawiane to wojna, polityka i wypadki, to jednak kiedyś się oglądało i przeczytałam z ciekawością.




Dla mnie ta książka to jakaś porażka! Jest tak daremna, jak napisałam na lubimyczytac.pl - 
Książka tak denna, że aż nie wiem, co napisać, bo boję się, że miejsca mi zabraknie. Może tylko tyle- naprawdę ? w książce jakby nie było historycznej autor wspomina o essesmance z filmu porno?! 








Podobnie jak poprzednie książki Autorki, książki zawierają prawdziwe historie dziewczyn, tu te które ocalały i które działały w Solidarności. Lubię też takie formy krótkich biografii. 






Druga i trzecia książka z cyklu o Jeremim Organku lekarzu medycyny sądowej i jego przyjaciółce Lindzie Miller, historyczce. Powiem tak, pierwsza książka ("Gdzie są moje zwłoki?") mimo że się szybko przeczytała jakoś mnie zirytowała. Bo to takie trochę komediowe, a tam było połączone z Lebensborne i jakoś mi to się gryzło. Ale dałam szansę 2 i 3 części i nie zawiodłam się, bo to naprawdę zabawne kryminały.




Tak i to byłoby na tyle odnośnie książek zeszłorocznych. A teraz bonus (dla tych co przebrnęli moje opisy).

Wyhaftowałam sobie zakładkę z przeczytanych książek w 2025 roku, kolory wybierał Młody (jest na tym tle zakręcony). I tak - bordowy kolor to reportaże, zielony to kryminały, granatowy to biografie, czerwony to książki historyczne, pomarańczowy to książki obyczajowe, żółta to to biografia pomieszana z psychologią, a różowy to powieść historyczna. Trochę musiałam sama zdecydować o rodzaju książki, bo czasem książki Kopra były jako historyczne, czasem jako reportaż, a jedne "Dziewczyny" były biografiami, a drugie jako historyczne. 
W ogóle to nie wiem, co mi się pokręciło i w 2,5 półki wyszyłam najpierw kontury książek. Miałam też mały wypadek, bo nie umiałam rozplątać supła i przeciągałam go przez oczka, aż w pewnym momencie za mocno szarpnęłam i mi się kanwa rozerwała:

Nie wiem, czy to dostrzeżecie, ale w tym jednym miejscu jakby nitki brakuje, bo tam po prostu kanwa pękła 🙈 i już potem olałam supeł i go zostawiłam z tyłu. 














Dobra, bo wyszło tego od groma. Pozdrawiam serdecznie,
J.
 





11 stycznia 2026

121. Haft niespodzianka, cz 2

 

Dziś tak na szybko- 2 część haftu- niespodzianki dla Syna. Niestety, nie wyrobiłam się na święta 🤷‍♀️ W ogóle grudzień jakoś mi przeleciał, a w listopadzie Młody był chory, no i nie wyszło. Wprawdzie już nie jest to niespodzianka, bo wie, co będzie. I przy okazji pokazałam Mu inne wzory, które oczywiście też chce 🤭 Zobaczymy jak wyjdzie. 

Mam plan, by przynajmniej 1 tydzień w miesiącu (a teraz może i 2 ale nie ciągiem) haftować UFOka sprzed PP, bo póki co na zabawę Choinka mam 4 hafty, a w Sezon na Haft mam 3 kolory w każdej porze roku, więc powinno jakoś pójść (tak, wiem- plany sobie, a życie sobie 🙈 liczę, że nie bedzie źle). 

Pozdrawiam ciepło, byle do wiosny, 

J.

08 stycznia 2026

120. Mój trzeci haft...

Jeśli mnie pamięć nie myli jest to trzeci haft wyszyty w moim życiu. Pierwszy to 3 małe hafciki, które gdzieś ma schowane moja Mama, (a że Ona chowa 1 rzecz w 3 innych to ciężko go znaleźć, podobnie jak haft, który dla Niej wyszyłam, a który także jest nie wiadomo gdzie) drugi to była kwietna łąka pokazywana tu, dla jednej Babci, a trzecim był ten obraz... Dla drugiej Babci. No wiem, wiem, jak to określił mój Mąż - to jest obraz hd ready, a teraz wyszywam w full hd 🤪😂 
Kompletnie nie wiem skąd wzięłam wzór, ani na jakiej kanwie było to wyszyte, pewnie jakaś w domu była "do zużycia", bo przecież nie ma co kupować nowej skoro jest stara, a poza tym nie wiadomo czy będziesz wyszywać... Muliny raczej też jakieś resztki (oprócz złotej i srebrnej, które nawet mam do tej pory... taaak, czasem mam pamięć do takich szczegółów). Całość jest wyszyta półkrzyżykami, wtedy chyba nie wiedziałam, że mulinę można rozdzielić 😂a kontury wyszyła mi Mama, bo niestety dla mnie to była czarna magia.
Żałuję, że te małe hafciki są zapodziane, bo by (kiedyś) pasowały do pokoju Młodego. To był taki tryptyk - słońce, księżyc i coś jeszcze, może gwiazdki, choć nie wiem czy nie były z księżycem. No ale tak to jest jak se sama nie schowasz haftów, to potem je możesz stracić....

Ciepło pozdrawiam, byle do wiosny,
J.

31 grudnia 2025

119. Podsumowanie roku

Z okazji kończącego się Starego Roku życzę Wam w przyszłym roku wszystkiego najlepszego - zdrowia, dużo radości, mało smutków i mnóstwa okazji do haftowania, czy innych działań artystycznych.


A teraz na szybo moje podsumowanie:
- przede wszystkim skończyłam Psi Patrol;
- wyszyłam border collie
- stworzyłam 5 kartek (w sumie 6 ale nie wiem czy już dotarła, poza tym z pewnych względów nie jest tak ładna jakbym chciała)
- wyszyłam i obrobiłam 4 pingwinki (ale pokażę je w zabawie Choinka 2026, hihihi )
- obrobiłam ozdoby choinkowe, które były pokazane a nie skończone
- przeczytałam 52 książki, jestem w połowie 53 (zbiorczy opis w najbliższym czasie)





W tym roku chcę wziąć udział w 2 zabawach - Choinka 2026 oraz Sezon na haft II. Chciałabym skończyć haft - niespodziankę (w sumie już Młody wie, co to, ale Wy nadal nie 😉), podgonić z haftem, który był odłożony na czas PP, wyszyć trochę ozdób wielkanocnych, nawet mi po głowie konkurs chodzi, ale nie wiem, czy zdecyduję się w tym roku. Chciałabym też trochę kartek zrobić (urodziny Młodego, Komunia Jego Kuzynki, może na 50tkę Szwagra...) . Przeczytać trochę książek... Ale wiecie to luźne pomysły, bo podobno najgorzej się pochwalić planami...

Jeszcze raz serdeczne życzenia Noworoczne, ciepło pozdrawiam,
J.

15 grudnia 2025

118. SAL z Coricamo

 No cóż... Ostatnio wykańczanie mi nie wychodzi 🤷‍♀️

A ponieważ do dziś trzeba pokazać gotowe prace więc zamieszczam to, co mam. Wycięłam nieco więcej kanwy nad czapką,by było o co zaczepić sznurek. Wycięcie nieco krzywe (jak to u mnie) nie wiem czemu nie wsparłam się wzorem z wzoru 😉 
Co do wzorku jest bardzo sympatyczny, choć minusem dla mnie było to, że środkowy wzorek, jakim był pingwin, trudno się wyszywało, bo był w 4 miejacach,a w dodatku na plastikowej kanwie nie da się narysować linii przez co parę razy musiałam spruć,a i tak cukierek jest u góry przesunięty...

Wzór: coricamo
Kanwa plastikowa 14ct
Mulina, chińskie dmc

Pozdrawiam, 
J.

12 grudnia 2025

117. Bajkowa apteczka

 #prezent #wysyłakarecenzencka @pantabletka


Wypełniłam ankietę dotyczącą recenzji książek dla dzieci od Pana Tabletki. Byłam święcie przekonana, że nie zostanę wybrana, bo ostatnio moje recenzje książek dla dzieci (i nie tylko) leżą... A i ja jestem za mało stories (cokolwiek to znaczy). Jakież było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że jednak dostanę książki do recenzji.

Jakiś czas temu odebrałam przesyłkę. Oprócz książeczek dla dzieci w przesyłce znalazł się również "Zdrownik" autorstwa także Pana Tabletki.
Młody od razu przejrzał książki i zdecydował o kolejności czytania - katar, gorączka, odporność. I był mega podekscytowany, gdy dowiedział się, że On też ma przedstawić swoje zdanie.

Jako pierwszą przeczytaliśmy bajkę na katar. Młody stwierdził, że jest to bardzo dobra książka, słowa są zrozumiale (no, może z wyjątkiem słowa mikrob). Rysunki są sympatyczne. Można się z niej dowiedzieć dlaczego mamy katar oraz jak poprawnie nauczyć się wyczyścić nos (jeszcze zanim nas dopadnie katar). Mega nas rozbawił glutometr, czyli kolory kataru :)

Jako drugą czytaliśmy książkę o gorączce, która także okazała się sympatyczną i pomocną bajeczką. Oprócz wyrażenia plącze się wiele chorób całość jest napisana prostym i zrozumiałym językiem. Podobnie jak w poprzedniej rysunki są proste, ale o to chodzi, bo nic nie odciąga uwagi dziecka od treści. Z bajki dowiadujemy się, że gorączka nie jest chorobą, dlaczego lubi sport (skacze) i czemu czasem powoduje zmartwienie u rodziców. I że jest naszym sprzymierzeńcem.

Ostatnią książką była odporność. Podobnie jak w poprzednich odporność przedstawiona jest jako śmieszny stworek, który ma za zadanie wspierać człowieka. Dziecko dowiaduje się, że codziennie odporność staje się silniejsza i co samo może zrobić, aby wpłynąć na jej moc i wzrost (u nas ten temat trochę leży :)). Ale jak słusznie zauważył Młody - nie zostało wyjaśnione jak odporność rośnie u lekarza (domyślamy się, że chodzi o szczepienia). Miał być jeszcze rysunek odporności, ale się nie złożyło.

Podsumowując - książeczki są bardzo sympatyczne, w prosty (no czasem trzeba coś wyjaśnić) i przyjazny sposób tłumaczą dziecku, przy wsparciu rodziców, czym są odporność, gorączka oraz katar. Rysunki są proste, ale bardzo fajne. Pomagają dzieciom oswoić trudne tematy związane z chorobami. Serdecznie polecamy :)

Bajeczki i inne książki dostępne tu

Pozdrawiam serdecznie,
J.

09 grudnia 2025

116, Rękodzieło i przysłowia albo... 3

 Nawet nie wiem kiedy minął listopad... No ale tak to już jest jak Młody chory. Teraz został Mu kaszel, ale może do szkoły chodzić, a za niedługo też święta i znowu wolne... Ale przynajmniej nie będzie trzeba lekcji nadrabiać. 
Już w listopadzie chciałam tę pracę pokazać do tej zabawy, ale jak wspomniałam listopad przeleciał. Z przysłowia i cytatu zaproponowanych przez Splocika pasują mi oba, choć zdecydowałam się na przysłowie: 
"Pewnego dnia coś zrobisz, coś zobaczysz albo wpadniesz na pomysł, który pozornie pojawi się znikąd. I poczujesz, że coś w tobie drgnęło, jakieś ciepło w piersi. Kiedy tak się stanie, nie wolno ci tego zignorować. Otwórz umysł i podążaj za tym pomysłem. Podtrzymuj płomień. A wtedy na pewno znajdziesz swój ogień". - Beth Hoffman
a z niego słowa - podążaj za tym pomysłem oraz podtrzymuj płomień.



Jak skończyłam PP powróciłam do rozpoczętego haftu. Kompletnie zapomniałam, że on jest też taki duży.. Ale jak już go zaczęłam (wzór wybrał Mąż) to teraz wypada mi podążyć za tym pomysłem i mimo, że małe hafty odciągają moją uwagę muszę podtrzymać płomień zainteresowania i skończyć kolejnego giganta. A naprawdę byłam przekonana, że ten haft jest mniejszy niż PP i serio zdziwiłam się, że to jest tak duży haft. Niestety póki co wyszywam go w ręce, bo tamborek z PP jest za duży na te kawałki, które aktualnie wyszywam, a jakoś mi się nie składa, by kupić mniejszy.

Tymczasem pozdrawiam serdecznie,
J.



i banerek zabawy, żeby nie było. Jeśli masz ochotę to zabawa może trwać dalej, chętnie wezmę udział w przyszłym roku