Kompletnie nie wiem skąd wzięłam wzór, ani na jakiej kanwie było to wyszyte, pewnie jakaś w domu była "do zużycia", bo przecież nie ma co kupować nowej skoro jest stara, a poza tym nie wiadomo czy będziesz wyszywać... Muliny raczej też jakieś resztki (oprócz złotej i srebrnej, które nawet mam do tej pory... taaak, czasem mam pamięć do takich szczegółów). Całość jest wyszyta półkrzyżykami, wtedy chyba nie wiedziałam, że mulinę można rozdzielić 😂a kontury wyszyła mi Mama, bo niestety dla mnie to była czarna magia.
Żałuję, że te małe hafciki są zapodziane, bo by (kiedyś) pasowały do pokoju Młodego. To był taki tryptyk - słońce, księżyc i coś jeszcze, może gwiazdki, choć nie wiem czy nie były z księżycem. No ale tak to jest jak se sama nie schowasz haftów, to potem je możesz stracić....
Ciepło pozdrawiam, byle do wiosny,
J.
Piękny hafcik i fajne wspomnienia ,może jeszcze się znajdą te hafciki, pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńHafcik uroczy i jak najbardziej wiąże się z obecną porą roku.
OdpowiedzUsuń