Dziś przedstawię moje postępy z UFOKa. Wyszywałam około tygodnia, potem wzięłam się za muszle do Anette, myślałam, że szybciej się z nimi uporam, ale nadal je haftuję...
Po lewej stan na koniec czerwca, po lewej po jakimś tygodniu, półtora wyszywania. Dopiero dziś zrobiłam zdjęcia, bo wiecie... wakacje=brak szkoły=zapewnianie rozrywek 😉Jak wspominałam wyszywam kolumnami, bo tak mi łatwiej. Mam nadzieję, że wkrótce skończe muszle i znowu trochę się wezmę za ten obraz. Ale też muszę zabrać się za letnią zakładkę, bo jeszcze wyjazd wakacyjny nas czeka. Na szczęście pingwinki się znalazły - wsadziłam je pod książki, by je dokleić, ale kilka razy tam zaglądałam i chyba się do dołu książki przyczepiły, że ich nie widziałam 🙈Najważniejsze, że się znalazły.
Pozdrawiam,
J.


Hihi, masz jak ja - kładziesz, żeby się nie zgubiło, a później tydzień szukasz...
OdpowiedzUsuńBędzie piękny haft. Niby w wakacje jest dłużej jasno i można coś więcej porobić, ale zwykle to się kończy właśnie tak: mało rękodzielnictwa, dużo rozrywek dla potomstwa :)
Pozdrawiam serdecznie
No dokładnie, myślałam, że będę musiała generalne porządki robić 😉 Oj tak dłużej jasno to także rowery, ogródek balkonowy i inne rozrywki 🙂 Pozdrowienia
UsuńDuży haft zapowiada się pięknie, widać drzewo lub drzewa, u mnie spowolnienie w robótkach, pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńDziękuję 😊 będzie sporo drzew i krzaczorów. U mnie też powoli, dlatego zależało mk by odnaleźć pingwiny, bo to na zaliczenie zabawy do września 😉 Pozdrowienia
UsuńSuper że się Pingwinki znalazły a z tym haftem też się uporasz, Ja sobie nie wyobrażam gdzieś jechać nie zabierając czegoś do haftowania, choć teraz myślę że jak miałam małe dzieci też chyba nie brałam na wyjazdy żadnych robótek. Podziwiam Cię za wyszywanie na tamborku, ja się tej sztuki w życiu nie nauczyłam. Trzymam kciuki za pomyśle ukończenie haftów !!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę powodzenia !!!
Czasami coś zajmuje wiecej czasu niz myślało sie że zajmie. Życie.
OdpowiedzUsuń