15 stycznia 2025

83. Czytelnictwo IV kwartał

W ostatnim kwartale przeczytałam 17 książek, bo z okazji urodzin zażyczyłam sobie na prezent dostęp do e-booków 😉 W całym roku przeczytałam 41 książek. Na lubimy czytać od kilku lat wpisuję przeczytane książki i biorę udział w wyzwaniu przeczytanych książek. dotychczas miałam ustawione 24 książki, no ale stwierdziłam, że mam zawsze w okolicach 30, 30-kilku to w tym roku mam ustawione 40 mam nadzieję, że dam radę z e-bookami. Zestawienie wygląda tak:


Tradycyjnie nie układają mi się fotki tak jak chcę 🙈 
Są to ostatnie 3 książki o zwariowanej czeskiej arystokratce, której rodzina po latach odzyskała zamek Kostka w Kostce. Jeśli lubicie przy książce się pośmiać i lubicie czeski humor to naprawdę polecam. 













Niby książka tego samego autora, co arystokratka, niby autor sam jest kasztelanem na zamku, ale sama książka jest słaba. Dziwne rzeczy się dzieją, które nie są wyjaśnione. No nie spodobała mi się. Ona nawet nie jest osobliwa, ona jest jakby niedokończona...














Opowieść o losach dziewięciu kobiet, a właściwie wtedy dziewczyn, które jako łączniczki, czy sanitariuszki brały udział w powstaniu warszawskim.
















Opowieść o miłości łączniczki i żołnierza Polski Podziemnej. Ale jest to historia inne niż wszystkie - bohaterowie poznali się w więzieniu, przez ścianę, przez którą rozmawiali alfabetem Morse'a. Gdy trafili do różnych więzień pisali do siebie listy. Osobiście książka mi się spodobała, zupełnie nie rozumiem narzekania, że za krótka, że właściwie są to same listy i zero redagowania przez autorki. Nie bardzo wiem, jak miałaby być wytłumaczona miłość...











Według mnie książki Grishama albo się lubi albo nie. Ha! W sumie to z każdym autorem tak jest. Tyle tylko, że Grisham w praktycznie wszystkich książkach pisze o sprawach sądowych, sędziach, prawnikach. I kiedyś mnie to zirytowało, że porzuciłam jego książki, bo "ciągle to samo". Teraz do nich wracam i dochodzę do wniosku, że mimo, że dzieją się w obrębie prawniczych tematów to naprawdę fajnie się je czyta.
Tutaj dwaj bracia (wykładowca prawa - Ray Atlee i "życiowy nieudacznik") zostają wezwani do umierającego ojca, który chce przestawić im swoją wolę. Gdy Ray w końcu dociera do rodzinnego domu ojciec już nie żyje. Jednak oprócz testamentu znajduje 3 miliony dolarów w gotówce. A przecież ojciec był uczciwy do bólu i nigdy nie miał za dużo pieniędzy. bo wspomagał potrzebujących... Ray postanawia nie przyznawać się, że znalazł pieniądze, chce odkryć ich tajemnicę. Jednak okazuje się, że nie tylko on o nich wie...




Kolejne 3 tomy Sagi Kaszubskiej. Rozgrywają się w trakcie II Wojny Światowej i tuż po niej. Rodzina się rozrasta, "starzy" bohaterowie również są i wciąż nie mogą zaznać spokoju. Nie będę za dużo opowiadać, bo jest to saga, więc po prostu trzeba się z nią zapoznać po kolei.
Bardzo mnie rozbawiło (a może i lekko przeraziło) stwierdzenie jednej recenzentki, że za dużo bohaterów i ona się gubi... No litości! Serio ludzie nie wiedzą, czym jest saga???










Pierwsza książka tego autora byłą super, opowiadała perypetie zawodowa. Ta książka podobno ma pomóc ratować innych. Coś tam zapamiętałam, coś już wiedziałam. Tylko, czy jak przyjdzie, co do czego to będę wiedziała, co robić? Raz wzywałam karetkę do faceta z zawałem (inna osoba przy nim była) i mimo że był to tylko telefon to bardzo przeżywałam. A czy dałabym radę, gdyby ktoś przestał oddychać, albo przy wypadku? Nie wiem. I odnośnie wypadku to z tej książki zapamiętałam tyle, że najpierw mam zadbać o swoje bezpieczeństwo i niekoniecznie wyciągać poszkodowanych z auta...










Jak już kilka razy wspominałam - lubię książki tego autora. Dobrze i szybko mi się je czyta. 



Gdzieś trafiłam na opis tej książki i mnie zainteresowała, w końcu udało się ją przeczytać. Co tu dużo mówić - jest przerażająca.















Kurczę, dziwna ta książka. Dwie historie - babci i wnuczki, kompletnie ze sobą nie związane (chyba, że ukrywanie prawdy małżeńskiej i zniknięcie faceta wnuczki uznamy za związek). Każda z tych historii jest ekscytująca i ciekawa, jednak połączenie ich w jedną książkę nie jest fajne wg mnie. W dodatku początek jest nudny. Rozkręca się, gdy poznajemy historię babci, a potem wyjaśnia się zniknięcie faceta. Chyba lepsze byłyby z tego dwie książki.










To tyle na teraz, może coś Was zainspiruje. Pozdrawiam ciepło mimo śniegu (przynajmniej u mnie)
J.

11 stycznia 2025

82. Rękodzieło i przysłowia albo..3 (PP cz. XVII)

 Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :) W końcu się jakoś zdrowotnie pozbierałam. Z cyklu postanowienia hafciarsko - blogowe - skończyć wreszcie Psi Patrol i przestać odwiedzać te blogi, których Autor mnie nie odwiedza. No, bo jak to? Ja się staram, czas poświęcam, a mnie ktoś olewa? Dziękuję bardzo za takie coś! Albo ja wysyłam komuś wzór - super wyraźny, a ktoś mi w zamian wysyła niewyraźny badziew? Też ma u mnie krechę! Ok ponarzekałam mogę przejść do głównej części.

A mianowicie do zabawy Splocika. Od razu jak zobaczyłam tytuł, to wiedziałam jak to zinterpretować. Dla przypomnienia cytat - "Wielkie rzeczy nie powstają w wyniku impulsu, a w wyniku poskładania małych rzeczy w jedną całość". - Vincent van Gogh, z którego wybrałam słowa wielkie rzeczy oraz poskładanie małych rzeczy w jedną całość. 

to jest ta wielka rzecz. Ostatnio (bardzo ostatnio 🙈) Ania wspominała, że przydałoby się zobaczyć całość. A cytat Splocika tym bardziej mnie zmotywował. Zdjęcie jest z 07.01 i już jest nieco więcej wyhaftowane :)
A na wielką rzecz składają się małe rzeczy, z której robi się jedna calość:









Z pierwszej części jakoś nie mam zdjęć, bo nie było postaci i zaczęłam też później pokazywać efekty. Od mniej więcej połowy listopada mam też fotelowy kącik, więc teraz mogę wyszywać także wieczorami (wcześniej była batalia o to kto siedzi pod lampą 😂🙈 i nie zawsze wygrywałam😄). Jakoś ten pysk i łapy Rubble'a wydają mi się za bardzo różowe, ale może potem będzie inny efekt, zobaczymy.





Tymczasem kończę i zmykam do gier i zabaw z Młodym.
Pozdrawiam ciepło,
J

PS jak skończę PP to będę musiała coś nowego wymyślić do interpretacji przysłów i cytatów

22 grudnia 2024

81. Chwalipost :)

 Dziś chciałam się tak na szybko pochwalić tym, co dostałam od Splocika za wygranie konkursu na 19 urodziny Jej bloga (szczegóły TU). A na szybko, bo niestety dopadła mnie choroba. A nawet dwie - mam problemy żołądkowe i przeziębiłam się. Co by mi za prosto nie było. Pierniczki już upiekłam, miała być jeszcze makowa panienka i stollen, ale nie mam siły...
Od razu przepraszam za zdjęcia, ale serio marzę tylko o położeniu się.

Coś na osłodę:




Oraz różnego rodzaju przydasie :) Piękna karteczka stoi już i cieszy oczy, żółta frywolitkowa zakładka będzie wykorzystana jak wrócę do książek papierowych (czytam teraz e-booki, bo na okrągłą rocznicę zażyczyłam sobie dostęp do e-booków). Jeszcze Młody się załapał na prezent 🙈


Bardzo, bardzo dziękuję raz jeszcze za prezenty!

Od razu przesyłam też życzenia Wesołych Świąt dla Wszystkich, bo obawiam się, że do Świąt nie podniosę się z łóżka...

Pozdrawiam,
J.

I z tego wszystkiego dopiero jak się położyłam na kanapie to ujrzałam zawieszkę, którą także dostałam, a która już zdobi choinkę:



















15 grudnia 2024

80. "Haftowanie z coricamo" w Klubie Twórczych Mam

 Udało się wykończyć zawieszkę. Ale niestety późna pora, a w pobliżu żadnego "świątecznego" drzewka. W związku z tym za drzewko służy domowy kwiatek. Żeby nie przedłużać, zdjęcie do konkursu to:

Cóż... za mały otwór na sznurek, albo za gruby sznurek. Do tego te krzywe cięcie 🙈 Ale! Najważniejsze (dla mnie), że ukończyłam zadanie i odważyłam się sama dobrać kolory. No i dzięki różnym świątecznym konkursom mam własnoręcznie wykonane ozdoby choinkowe. Gdyby nie konkursy to jeszcze długo na choince nie byłoby moich zawieszek...









Kolaż prac:

Nie wiem czy nie za mały kolaż, bo oczywiście na szybko na komórce zrobiłam...




Pozdrawiam ciepło, 
J.

22 listopada 2024

79. Zima jesienią

 Tak tylko na szybko, by pokazać jaką zimę zastaliśmy dziś rano. Młody ma jelitówkę od wczoraj, więc podziwiamy z ciepłego domu. Choć długo się to raczej nie utrzyma,bo i lekko na plusie i słońce świeci. Ale będzie na pamiątkę:

Miało być z rana, ale nie mogłam fotki wstawić z telefonu i dopiero teraz wpadłam na to czemu 🙈 Śnieg nadal jest 😉

Ciepło pozdrawiam 
J.


20 listopada 2024

78. "Haftowanie z Coricamo" w Klubie Twórczych Mam

 Postanowiłam oderwać się na chwilę od PP i zapisałam się na wyzwanie w Klubie Twórczych Mam (szczegóły tu). Bo mimo że mam sporo jeszcze nie wyszytych bombek od Igiełki i z Etsy, to po prostu nie mogłam się oprzeć nowym 🙈. Czy to można leczyć? 😂Najbardziej przypadła mi do gustu niebieska, choć zmieniłam jej kolory na odcienie fioletowego (normalnie siebie nie poznaję, dawniej to bym z tydzień się zastanawiała, czy aby na pewno, a teraz wybrałam 6 i zaczęłam). Niebieską też wyszyj, ale bez koralików (taak, to że tam są koraliki to też mi chwilę czasu zabrało 🤪😂). Dobra, żeby nie przynudzać prezentuję przygotowania oraz początek haftu:

Wybierałam i przebierałam we fioletach, by się kolory od siebie różniły. Po prostu jakoś wolę, by różnice w kolorach były widoczne, a nie że mam 3 kolory, które tylko pod pewnym kątem da się zauważyć. 

To tyle na dziś, mam nadzieję, że po wyszyciu przymuszę się do obrobienia bombki i zaprezentowania w całości ukończonej. I mam nadzieję, ze Siostra mi nie podprowadzi tej ozdoby, bo od jakiegoś czasu lubi kolor fioletowy... 
Pozdrawiam ciepło
J.

06 listopada 2024

77. Rękodzieło i przysłowia albo ... 2 (Psi Patrol część XVI)

 Miała być druga część Muzeum Sentymentów, ale niestety czasu mam mało 🙈Wszystko przez to, że poszłam zrobić badania w przychodni, a okazało się, że jedno to robią tylko we wtorki. A jak zadzwoniłam umówić się do trychologa to nie potrzeba tego badania robionego raz w tygodniu, a ja straciłam tylko czas (ciesz się, że nie kasę!). 

Ale do brzegu. A raczej do zabawy. Tak, wiem jestem w niej monotematyczna 🤪Z cytatu i przysłowia u Splocika wybrałam przysłowie: Choćby droga najdłuższa, a też swój koniec znajdzie, a z niego słowo najdłuższa. 

Jak wiecie Psi Patrol (PP) ciągnie się i ciągnie, wprawdzie żaglowiec wyszywałam także długo (choć tam miałam też przerwy związane z rzuceniem w kąt haftu - o ja głupia!) to on nie miał aż tylu kolorów i gdybym miała go wyszyć jeszcze raz zapewne nie dłużyłby mi się tak jak PP. Jak patrzę na zdjęcia to pierwsze mam z 26.07.2023 i tam już była wyszyta 1 część, więc zacząć musiałam z 2-3 miesiące wcześniej. I jest to najdłuższa udokumentowana przeze mnie wyszywanka. A przysłowie jako całość bardzo mnie podbudowało - dziękuję Splociku! 
No dobra, co by za dużo nie smęcić, PP prezentuje się następująco:


Po lewej stronie stan na 30.09. 2024 po prawej stan na 23.10.2024, a poniżej stan na 6.11.2024:
I jak tak nieśmiało liczyłam ile czasu zeszło mi przy Zumie, to być może (bardzo bardzo proszę!) uda mi się całość skończyć w maju na 8 urodziny Igora. W tej części jest buldog Rubble i on ma spore połacie pojedynczych kolorów, ale nie wiem co mnie czeka w następnej części (jakoś nie zaglądam). Ale z utęsknieniem czekam na koniec tej najdłuższej drogi.












I na koniec baner zabawy :













Pozdrawiam Was ciepło, dziękuję, że jesteście
J.